To nie jest śmieszne, to jest załamujące. Wszyscy wiemy, że czasy się zmieniają, nasze dzieci już nie będą wiedziały, co to takiego kasety video np., ale bez przesady. Wierzcie lub nie, ale do tej pory ludzie używają Zenitów - rosyjskich, a wcześniej radzieckich aparatów fotograficznych, produkowanych od lat 50. XX wieku - czyli na kliszę, praktycznie full manual. To się widzi na pierwszy rzut oka. Ale do rzeczy.
Dzisiaj napisał do mnie na komunikatorze nieznajomy. Jego problem polegał na tym, że "dostał ostatnio jakiegoś starego złoma - Zenita - i nie wie kompletnie, jak się nim posługiwać, ma kilka pytań". "Słucham?" - odpisałam jak zwykle, spodziewając się pytań o pokrętła czy coś w tym rodzaju.
- Gdzie tu jest wejście USB? Szukam, szukam i znaleźć nie mogę!
Hmm, na chwilę mnie zamurowało, ale uznałam, że ktoś się wygłupia. Na litość boską! Postanowiłam odpowiedzieć podobnym głupim dowcipem:
- Zenity nie mają USB, są na minidyski 256GB.
- Kurczę, to chyba nie ten model...
- ...
- Bo tu podobno jakąś taśmę trzeba włożyć.
- Chyba kliszę..?
- No właśnie! Ale nie wiem zupełnie, jak ten aparat otworzyć, żeby tę taśmę włożyć.
|