| | | | <Maniek> Kumpel jest informatykiem i w pracy siedzi w pokoju w 8 osób.
<Maniek> No i ostatnio jeden z jego kolesi wpadł na genialny pomysł, że za każde przekleństwo dana osoba będzie wrzucała 1zł do kubeczka
<Maniek> Wszyscy "suuper, fajny pomysł" i w ogóle.
<Maniek> A na to kumpel wyjmuje dwudziestkę, wkłada do tego kubeczka i mówi: "Pierdoli mnie ta wasza dziecinada, macie tu kurwa 2 dychy ryczałtem i odpierdolcie się od mojego kurwa przeklinania. Jestem programistą i będę kurwa używał tylu pierdolonych przekleństw ile mi się będzie podobało bo to mi pomaga rozładować jebany stres związany z pracą. Jakieś kurwa pytania?" |
| | | | |
| | | | <Phaet> kot jest jeszcze mały więc rzuca się na wszystko co sie rusza
<Phaet> coś gdzieś lekko zadynda, jakiś frendzel a kot już skacze z pazurami i zębami nie wiadomo skąd
<Kepper> hehe
<zerco> moja kotka też tak miała
<zerco> oduczyła mnie w ten sposób chodzenia nago po mieszkaniu |
| | | | |
| | | | <ziom> kurde pokłuciłem się z dziewczyną :/ macie jakiś pomysł co zrobić?
<cube> no wiesz... w takiej sytuacji dziewczyne trzeba "udobruchać"
<cube> z naciskiem na ostatnie pięć liter tego słowa ;-)
<ziom> ... |
| | | | |
| | | | Martuś: marta krasnystaw 14 lat
kidzik: ładnie
kidzik: sie nazywasz
kidzik: ale nie boisz sie ze jestem pedofilem?
Martuś: jestes?!!!!!!!!!!!!!!!!!!???????????????/
kidzik: tak
Martuś: to nie gadam z toba nara!!!!!!!!!!!!!!!!!!! |
| | | | |
| | | | Po ostatnim incydencie, o ktorym opowiedzial mi kolega zaczalem sie
powaznie zastanawiac po jakiego grzyba popularyzowac linuxa w ten
sposob w jaki jest to dotychczas prowadzone w tzw. ,,prasie facho
wej''?
Otoz sytuacja byla nastepujaca:
Do sklepu w ktorym pracuje (M)oj (S)zanowny (K)olega przyszedl pewien
(W)ielce (Z)amozny (B)iznesmen z zamiarem zakupu (B)ardzo (D)rogiego
(S)przetu (K)omputerowego dla swojego syna. Po wybraniu i ogolnych
ogledzinach tego sprzetu stwierdzil, ze rownie BDSK musi zakupic w
ilosci ok 20 sztuk dla Firmy. (Wiec byl to klient tzw. ,,WAZNY'').
Wzial wiec na probe (dla syna) jeden egzemplarz w/w BDSK z zaznacze
niem, ze ma on miec preinstalowany System Operacyjny Linux (dowolny
byle nowy). MSK mimo, ze na Linuxie nie znal sie za bardzo w ciagu 1
dnia zainstalowal RH 6.0, skonfigurowal sendmaila, zrobil skrypty ppp-
on, ustawil polskie literki i locale (zeby jak najwiecej programow po
polsku gadalo), nawet jadro zrekompilowal, posprawdzal czy sprzet jest
kompatybilny z Linuxem... slowem narobil sie jak osiol. (Ale to byl
przeciez WZB wiec nie robil tego za darmo). WZB sprzet wzial i
podziekowal (zywa gotowka ok 10000zl). Na drogi dzien WZB przychodzi
do MSK i krzykiem:
WZB: Co mi tu pan za komputer dal!
MSK: Alez taki jaki sobie Pan zazyczyl.
WZB: Taak??!!! Ale zaden program mi nie dziala!
MSK: Jak to? Przeciez wszystko zainstalowalem poprawnie. Moze zapo
mnial pan hasla?
WZB: Nie o to chodzi. Nie moge niczego zainstalowac! Kupilem synowi
mase czasopism z plytkami CD, kiolka encyklopedii multimedialnych i
nic nie dziala. Nawet moj MS Office nie chce sie zainstalowac!
MSK: [Po dluzszej chwili]... Przeciez te programy nie beda dzialac pod
Linuxem, bo to jest inny system operacyjny.
WZB: A co to ma do rzeczy. Programy maja dzialac. Przeciez wszystko
jest zgodne z windowsem!
MSK: Nie wszystko. Linux to odrebny system.
WZB: To wywal pan to wszystko i instaluj Vistę .... ech myslalem, ze
zaoszczedze tyle kasy instalujac Linuxa, a tu taki szmelc. Nie wiem po
co robia kolo tego linuxa tyle szumu.
[Po 2 godzinach windows byl zainstalowany i skonfigurowany. Po
tygodniu WZB kupil 14 komputerow i tylez windowsow.]
|
| | | | |
| | | | Pamiętam jak byłem nastolatkiem i poszliśmy z kumplami do parku. Spotkaliśmy tam grupę dziewczyn i wtedy pierwszy raz zrobiłem "palcówkę". Wróciłem późno do domu, szczęśliwy jak jasna cholera. Starzy od razu na mnie wsiedli:
- Gdzieś ty był?! Ile razy ci mówiliśmy o której masz być w domu?!
- Jezuuu, byłem w parku z kolegami.
- Pewnieście palili papierosy?!
- Nie.
- Nie?! Daj powąchać palce!
- Ok, paliłem. |
| | | | |
| | | | <anh> Ja jestem dziewicą!
<gof> Chyba umysł masz dziewiczy, myślą nieskażony . . .
|
| | | | |
| | | | Leniwy piątkowy poranek, na zajęcia iść nie trzeba. Leżymy sobie z Nieślubnym w łóżeczku, przytulamy. Słowem pełna sielanka. Nagle słyszę:
- Śniłaś mi się.
Ja już czekam na jakieś pikantne szczegóły tego śnienia, a on z pełną powagą:
- Biłaś się z krasnoludkami.
|
| | | | |
| | | | <Ces> Wmawiajcie mi, że światło jest szybsze od dźwięku...
<Adex> A nie jest?
<Ces> Widać nie. GG tak mi muli, że słyszę dźwięk przychodzącej wiadomości 10 sekund przed nadejściem wiadomości. :| |
| | | | |
| | | | Prawnicy nigdy nie powinni zadawać pytań babciom z Mississippi, jeśli naprawdę nie są gotowi na odpowiedź.
Podczas procesu, w małym miasteczku na południu stanu, pełnomocnik prokuratora wezwał swojego pierwszego świadka - starszą kobietę.
Zbliżył się do niej i zapytał: "Pani Jones, czy pani mnie zna ?". Kobieta odpowiedziała: "Tak, znam pana, panie Williams. Znam pana odkąd pan był małym chłopcem i szczerze, był pan dla mnie wielkim rozczarowaniem. Pan kłamie, zdradza żonę, manipuluje ludźmi i obgaduje ich za ich plecami. Myśli pan, że jest wielkim paniczem, jednak nie potrafi sobie zdać sprawy z tego, że nigdy nie będzie nikim więcej, niż marnym gryzipiórkiem. Tak, znam Pana."
Prawnik był zamurowany. Nie wiedząc co więcej począć, wskazał na drugą stronę sali, pytając: "Pani Jones, czy zna pani pełnomocnika obrony?"
Kobieta znów rozpoczęła tyradę: "Tak, również znam pana Bradleya odkąd był młodzieńcem. Jest leniwym bigotem z problemem alkoholowym. Nie potrafi zbudować normalnego związku z kimkolwiek a jego kancelaria prawna jest jedną z najgorszych w całym stanie. Nie wspominając już o tym, że zdradzał swoją żonę z trzema różnymi kobietami. Jedną z nich była pana żona. Tak, znam go."
Pełnomocnik obrony zamarł.
Sędzia poprosił obu pełnomocników do swej ławy i, stonowanym, cichym głosem, powiedział:
"Jeśli którykolwiek z was idiotów spyta ją czy mnie zna, wyślę was obu na krzesło elektryczne." |
| | | | |
|
|
|
|