| | | | Koło godziny 12 poszłam zrobić zakupy do Biedronki. Przy wejściu minęłam dwóch chłopaków [C1, C2] w garniturach i przeźroczystymi woreczkami (w środku kalkulatory, długopisy, linijki). "Maturzyści" pomyślałam. Zrobiłam swoje zakupy i poszłam do kasy. Tak się złożyło, że stałam za nimi. Przychodzi ich kolej. Kasjerka [K] spojrzała na ich zakupy (2 piwa i 3 paczki czipsów), potem na nich i rzekła: [K] - Zaraz, zaraz... Egzamin gimnazjalny czy matura? [C1, C2] - MATURA! - odpowiedzieli chórem. [K] - No to kasujemy! - zajęła się kasowaniem - No, a co to dzisiaj było? [C1] - Matematyka... [K] - No i jak wam poszło? [C1] - Dobrze. [C2] - No mi też dobrze. [K] - A wczoraj polski? [C1] - Nie najgorzej. [C2] - A mi tak średnio... [K] - To po maturze zapraszamy do pracy... DO BIEDRONKI! [C1, C2] zaskoczony wzrok, a kasjerka na to: [K] - No co, ja też myślałam, że mi poszło nie najgorzej! :) |
| | | | |
| | | | - Podaj mi swoje IP, a powiem Ci kim jesteś. - 127.0.0.1 - Jesteś zamknięty w sobie... |
| | | | |
| | | | <llio> Dlaczego to kobiety reklamują środki przeciw biegunce nigdy faceci? <Phaet> To proste, faceci nie mają biegunki <llio> No jak nie? <Phaet> Kobieta ma biegunkę, facet ma sraczkę
|
| | | | |
| | | | Nauczycielka zapytała nas dzisiaj w klasie, jakie jest nasze ulubione zwierzę. Odparłem: "Smażony kurczak". Odpowiedziała, że wcale nie jestem zabawny, ale wydaje mi się, że nie miała racji, bo cała reszta klasy się śmiała...
Moi rodzice zawsze powtarzali mi, że powinienem być szczery i prawdomówny. Smażony kurczak to naprawdę moje ulubione zwierzę. Opowiedziałem dziś tacie, co się stało w klasie. Odpowiedział, żebym się nie przejmował, bo nasza pani pewnie jest członkiem PETA (oni bardzo kochają zwierzęta). Ja też bardzo kocham zwierzęta, szczególnie kurczaki, wołowinę i wieprzowinę.
Ale wracając do tematu, pani wysłała mnie do gabinetu dyrektora. Opowiedziałem mu, co się stało na lekcji. Roześmiał się i powiedział, żebym więcej tego nie robił.
Następnego dnia nauczycielka zadała wszystkim w klasie pytanie: "Jakie jest nasze ulubione ŻYWE zwierzę?" Odpowiedziałem, że kurczak, więc ona poprosiła, żebym wyjaśnił wszystkim, dlaczego właśnie kurczak. No więc mówię, że to dlatego, że można go łatwo przerobić na smażonego kurczaka. Odesłała mnie z powrotem do dyrektora. Roześmiał się znowu i po raz kolejny powiedział mi, żebym tak więcej nie robił.
Kompletnie nie pojmuję. Moi rodzice uczą mnie, że powinienem być uczciwy, ale moja nauczycielka nie lubi najwidoczniej, kiedy taki jestem. Dzisiaj poprosiła nas, abyśmy powiedzieli jej, kto jest naszym autorytetem, czyli kogo najbardziej podziwiamy i szanujemy.
Odpowiedziałem: "Pułkownik Sanders".
Zgadnijcie, gdzie teraz jestem... |
| | | | |
| | | | Mały chłopczyk obserwuje swą mamę siedzącą przed lustrem i nakładającą maseczkę kosmetyczną na twarz. - Co robisz mamo? - Nakładam maseczkę. No wiesz... Rozsmarowuję taki krem. - Dlaczego? - Żeby być piękniejszą. Po jakimś czasie kobieta zaczęła wacikiem zbierać maseczkę z twarzy. Chłopczyk zainteresowany zapytał: - Poddałaś się? |
| | | | |
| | | | Nie będzie krzyków i wulgaryzmów, ale po raz kolejny straciłam wiarę w człowieka. Zadzwoniła dziś [K]lientka, żeby przedłużyć termin faktury. [K] Wie pani, bo byłam dwa tygodnie w Egipcie i trochę się wyprztykałam z pieniędzy, czekam na jakieś przelewy od klientów, to zapłacę za dwa tygodnie. Powiedziałam, że ok i że już to wpisuję w konto. Przechodzę do aplikacji, a tam MOJA notatka sprzed trzech tygodni, że odblokowuję pani telefony i przedłużam warunkowo termin płatności naciągając regulamin, bo pani właśnie wyszła ze szpitala po stracie dziecka (wpisałam to, żeby uzasadnić naciągnięcie regulaminu i żeby nie nikt nie włączył blokad). Wtedy przypomniałam sobie tę rozmowę, pani bardzo była smutna, opowiadała jakim koszmarem była strata ciąży i że nie jest w stanie pracować. Trzy tygodnie później była już przeszczęśliwa po wizycie w Egipcie i ani słowem nie wspomniała o swojej trudnej sytuacji sprzed miesiąca, nad która się rozwodziła wtedy. Kłamać trzeba umieć... ale mi zrobiło się przykro, że w ten sposób gra na uczuciach innych ludzi, bo jako kobieta, zwłaszcza taka, która była w podobnej sytuacji, naprawdę jej współczułam. |
| | | | |
| | | | Pracuję w sklepie z odzieżową młodzieżową. Z większością klientów jesteśmy na "ty". Jakiś czas temu [K]oleżanka pracowała akurat na dziale damskim. Podszedł do niej szczupły [C]hłopak i pyta:
[C] Dzień dobry, szukam spodni...
[K] To musisz iść tam do kolegi, tam są spodnie męskie, kolega coś ci wybierze.
[C] Tak, ale męskie są takie wielkie, a ja szukam takich, które będą fajnie dupkę obciskały. |
| | | | |
| | | | Namówiłem przyjaciółkę, mieszkającą na wsi, na kolektory słoneczne zwane popularnie solarami. Podczas montażu przychodzili sąsiedzi, zaglądali co się dzieje, pytali. Wieś gminna się rozniosła, że solary są w M. Następnego dnia przyjechała dziewczyna z sąsiedniej wsi z pytaniem kiedy można się opalać. Chodziło jej o... solarium. |
| | | | |
| | | | <Zed> Pilnuj mnie żebym nie zchlał się jak szmata <Zed> Po każdym piwie pytaj się mnie czy mi się Sandra podoba <Zed> Jak potwierdzę to mnie połóż spać
|
| | | | |
| | | | - Ubieraj się, Jasiu! - Dlaczego? - Idziesz do babci. - Mamo, ja nie chcę do babci. Tam jest strasznie nudno! - Nie pyskuj i ubieraj się! Zostaniesz tam tylko do szesnastej. - Ale co ja mam robić cztery godziny na cmentarzu?! |
| | | | |
|
|
|
|