| | | | Nie będzie krzyków i wulgaryzmów, ale po raz kolejny straciłam wiarę w człowieka. Zadzwoniła dziś [K]lientka, żeby przedłużyć termin faktury. [K] Wie pani, bo byłam dwa tygodnie w Egipcie i trochę się wyprztykałam z pieniędzy, czekam na jakieś przelewy od klientów, to zapłacę za dwa tygodnie. Powiedziałam, że ok i że już to wpisuję w konto. Przechodzę do aplikacji, a tam MOJA notatka sprzed trzech tygodni, że odblokowuję pani telefony i przedłużam warunkowo termin płatności naciągając regulamin, bo pani właśnie wyszła ze szpitala po stracie dziecka (wpisałam to, żeby uzasadnić naciągnięcie regulaminu i żeby nie nikt nie włączył blokad). Wtedy przypomniałam sobie tę rozmowę, pani bardzo była smutna, opowiadała jakim koszmarem była strata ciąży i że nie jest w stanie pracować. Trzy tygodnie później była już przeszczęśliwa po wizycie w Egipcie i ani słowem nie wspomniała o swojej trudnej sytuacji sprzed miesiąca, nad która się rozwodziła wtedy. Kłamać trzeba umieć... ale mi zrobiło się przykro, że w ten sposób gra na uczuciach innych ludzi, bo jako kobieta, zwłaszcza taka, która była w podobnej sytuacji, naprawdę jej współczułam. |
| | | | |
| | | | - A jak ma na nazwisko polski premier? Dziewczyna jąkając się: - Raczej nie wiem. Prof.: - Ale nazwisko Kaczyński mówi coś pani? Dziewczyna spocona: - Nie, panie profesorze, to nazwisko nic mi nie mówi. Prof.: - A tak w ogóle, to skąd pani pochodzi? Dziewczyna: - Ja, panie profesorze, to z Bieszczad jestem. Profesor podszedł do okna, zamyślił się i szeptem mówi do siebie: - A może by tak wszystko rzucić i wyjechać w Bieszczady? |
| | | | |
| | | | Niedawno amerykańscy filmowcy dowiedzieli się, że Beethoven komponował muzykę. - Co za mądry pies! - zdumieli się amerykańscy filmowcy. |
| | | | |
| | | | Współczesne dziewczyny dbają o siebie bardziej niż można by sobie pomyśleć! Na przykład: oglądasz pornosa - ona - młoda, delikatna i trzech ogromnych murzynów jednocześnie. A ona nie zdjęła majteczek! To dlatego, że jest dumna i chroni swoją dziewiczą godność! |
| | | | |
| | | | Kobieto, udawać orgazm to nie sztuka. Prawdziwy mistrz udaje erekcję! |
| | | | |
| | | | - Ma pani jakiś odpowiednik viagry dla kobiet? - Ja nie, ale obok jest jubiler i z całą pewnością znajdzie pan u niego. |
| | | | |
| | | | Historię usłyszałem od znajomego więc nie mogę potwierdzić jej autentyczności, lecz wydaje mi się na tyle zabawna by ją tutaj opisać. Rzecz działa się na dworcu autobusowym w jednym z dużych miast, skąd kursują autobusy i busy w różne rejony kraju oraz za granicę. Jeden z takich autokarów, który miał jechać na drugi koniec Polski, stał na peronie i powoli zapełniał się pasażerami. W końcu wybiła godzina odjazdu tymczasem nigdzie nie było widać kierowcy. Ludzie zaczęli szeptać nerwowo że przecież wykupili bilety, że się spóźnią itp itd. Wtem nagle z jednego z przednich siedzeń poderwał się młody na oko 30-letni mężczyzna i ze wzburzeniem powiedział: - Jak nie ma kierowcy, to ja poprowadzę! - To mówiąc wsiadł na stanowisko kierowcy i zaczął majstrować przy różnego rodzaju przyciskach jakie widniały na kokpicie, po czym uruchomił pojazd. Gdy to powiedział, na pokładzie autokaru rozległ się przenikliwy pisk przestraszonych pasażerów. Ktoś straszył policją, ktoś krzyczał, że będzie wypadek. Wtem mężczyzna wstał i z rozbrajającym uśmiechem: - Żartowałem! Nazywam się XY i jestem kierowcą. Życzę przyjemnej podróży! To mówiąc, wyciągnął służbowy identyfikator i śmiejąc się ruszył z peronu. Podobno pasażerowie przez dłuższą chwilę nie potrafili wydusić z siebie słowa :) |
| | | | |
| | | | Pojechaliśmy z żoną odebrać naszego pięciolatka z przedszkola. Podczas ubierania zauważyliśmy, że na tablicy, na której pojawia się radosna twórczość naszych dzieci, pojawiły się nowe prace. A zatem poszliśmy obejrzeć. Tym razem, po raz chyba pierwszy, były prace zbiorowe - po cztery osoby na pracę. Dzierganki takie. Znaleźliśmy pracę, na której było (oprócz trzech innych) imię naszego syna. Praca, co by nie mówić, ładna. Żona zatem pyta: - Bardzo ładne. A którą część ty zrobiłeś? - Żadną - odpowiedź syna. - Jak to żadną? Przecież tu jest twoje imię! - Ale ja byłem szefem! |
| | | | |
| | | | Rozmowa przy kawie w pracy. Siedzimy w pięć osób. Trzech kolegów, ja i koleżanka, której IQ mieści się w granicach normy długości noworodków w centymetrach. Dyskusja zeszła na Japonię i te wszystkie tragedie, które nawiedziły ten kraj. Kolega mówi: Najpierw to trzęsienie, potem ta elektrownia a teraz następna elektrownia się sypie. I na to koleżanka: No i to tiramisu jeszcze. Konsternacja. W końcu jeden z kumpli odważył się zapytać: Jakie tiramisu?
Odpowiedź brzmiała: No ta fala po trzęsieniu.
|
| | | | |
| | | | Przedstawiciel handlowy puka do drzwi. Otwiera mu kobieta. - Dzień dobry, uszanowanie, łaskawa pani. Czy pozwoli pani, że przedstawię jej nasz najnowszy hit z dziedziny urządzeń gospodarstwa domowego, o którym pani sąsiadka twierdzi, że nie może sobie pani na niego pozwolić? |
| | | | |
|
|
|
|