| | | | Pracuję jako hostessa. Stałam ostatnio na promocji przypraw i podchodzi do mnie małżeństwo. [J] - ja, [M] - mąż, [Ż] - żona.
[J] - (standardowa formułka) - Dzień dobry. Mogę w czymś pomóc?
[M] - Proszę pani, chciałem zapytać, czy ta marynata nadaje się do smażenia..
[Ż] - Oszalałeś? Po co ją pytasz? Przecież wiadomo, że ona nic nie wie na ten temat! Stoi tu, bo jej za to płacą, każdy mógłby tu stać, nawet ja!
[M] - Chyba nie kochanie, do tego potrzeba kultury osobistej... |
| | | | |
| | | | Bricorama w Paryżu, kupowałem jakiś bzdet za bzdetną kwotę bodajże 6 EUR. Przyzwyczajony do zakupów w Leroy, nie zauważyłem w porę że na kasie widnieje wywieszka informująca, że płatność kartą jest możliwa od 8 EUR wzwyż. Połapałem się dopiero jak kasjerka (Azjatka - one mają sposoby na klientów) odmówiła przyjęcia płatności. Pomyślałem że może załatwię sprawę po polsku, czyli zacznę się awanturować, że co to niby ma znaczyć.
Zaczynam wiec wygłaszać swoje racje, a kasjerka... zapadła w letarg. Przymknęła oczy i przestała kompletnie reagować na bodźce zewnętrzne. Po kilku sekundach wywnioskowałem, że nic nie wskóram i zwróciłem się do kolegi o pożyczenie mi tych cholernych sześciu euro.
Na dźwięk słów, że będę płacił gotówką, kasjerka z powrotem odżyła, natychmiast przyjęła płatność i z wdziękiem robota życzyła mi miłego dnia.
Powyższe oczywiście dedykuję polskim kasjerkom.
Nie dajcie się dziewczyny!!! |
| | | | |
| | | | Tydzień przed Sylwestrem, mój brat oddał do naprawy swój nowiutki laptop, ponieważ coś stało się z wejściem od słuchawek i nie działało.
Komputer na gwarancji, wszystko super!
Po około 6 tygodniach przyszło na nasz adres pismo z tego sklepu, że tej części gwarancja nie obejmuje i że za naprawę chcą 270 Euro (sytuacja dzieje się w Brukseli, bo tu mieszkamy) i podali 3 opcje do wyboru:
Naprawa - 270 euro,
Przegląd bez naprawy - 70 Euro,
I właśnie nieszczęsna trzecia opcja!
Oczywiście pismo było po francusku, mój brat od 7 lat uczy się tutaj, więc język zna, lecz nie zrozumiał sensu 3 opcji, myśląc że odeślą mu laptop w takim stanie jak był, bez żadnych kosztów.
Wyobraźcie sobie minę mojego brata, kiedy dowiedział się już w sklepie że własnoręcznie zakreślił, podpisał i wysłał polecenie zniszczenia laptopa! Bowiem treść trzeciej opcji brzmiała:
Ja, porzucam swój sprzęt i nie obciążajcie mnie żadnymi kosztami.
Oczywiście od razu zadzwoniliśmy do Samsunga, ale powiedzieli że o jakiś tydzień za późno, laptopa nie udało się uratować.
Została mu na pocieszenie bateria i zasilacz. |
| | | | |
| | | | Mój ojciec pracował kiedyś na dyspozytorni ruchu w MPK. Często przynosił ciekawe historie jakie zdarzały się kierowcom, jedna z nich zapadła mi w pamięci do dzisiaj.
Był sobie mężczyzna który co tydzień w sobotę korzystał z linii 45. I co tydzień kupował bilet u kierowcy. Był to piekielny klient, dlaczego? Ponieważ za każdym razem płacił banknotem 200 złotych. Kierowca rad nierad zawsze pokornie wydawał, lecz trwało to bardzo długo. Któregoś dnia postanowił w końcu dać kolesiowi nauczkę. Pochodził po zajezdni i pozbierał od wszystkich miedziaki (1gr, 2gr, 5gr). Uzbierał takim nominałem dokładnie 198 złotych (2 złote kosztował bilet).
W sobotę wsiadł stały bywalec od razu rzucając 200 złotych i prosząc o bilet. Kierowca ze stoickim spokojem podał mu bilet, schylił się i wyciągnął ogromny worek z miedziakami (Koło 2kg) Koleś zamurowany. Ale resztę przyjął. |
| | | | |
| | | | Dziesięć kłamstw gitarzystów elektrycznych:
1. Ćwiczyłem.
2. Stroiłem.
3. Ściszyłem.
4. Już jadłem.
5. Nie piję.
6. Nie muszę zawsze grać solówek.
7. Pewnie, że zagram z nut.
8. Gitara już spłacona.
9. Dziwne, wczoraj jeszcze umiałem ten kawałek.
10. Nie spałem z twoją dziewczyną.
|
| | | | |
| | | | Ostatni raz spojrzała na stół nakryty dla dwojga. Na płonące świece, piękną zastawę i kwiaty. Popatrzyła w lustro, westchnęła. I postawiła na stół jeszcze jedną butelkę wódki...
|
| | | | |
| | | | Rok 2026, dzwonimy po pizze:
- [operator]: Dziękujemy, że wybrał pan naszą pizzerię. Czy mogę prosić o pański numer EUROPESEL?
- [klient]: Dzień dobry. Chciałbym złożyć zamówienie.
- [o]: Czy mogę najpierw prosić pański numer EUROPESEL?
- [k]: Mój EUROPESEL, tak.... już ..chwileczkę...to jest: 2165052031412341123221854332223.
- [o]: Dziękuję, panie Nowak. Widzę, że mieszka pan przy ulicy Żytniej 14, a pański numer telefonuto 56320302. Numer telefonu w pańskim biurze to 54356326, a numerpańskiej komórki to 88234924. Z którego numeru pan dzwoni?
- [k]: Co? Dzwonię z domu. Skąd pan ma te wszystkie informacje ?
- [o]: Jesteśmy podłączeni do Systemu, proszę pana.
- [k]: (wzdychając) A... tak... Chciałbym zamówić dwa razy waszą Pizzę SamoMięcho.
- [o]: To chyba nie jest dobry pomysł, proszę pana.
- [k]: Co pan ma na myśli?
- [o]: Proszę pana, w pańskiej kartotece medycznej jest napisane, że ma pan za wysokie ciśnienie i ekstremalnie wysoki poziom cholesterolu. Twój NarodowyOpiekun Zdrowia nie zezwoli na takie niezdrowe zamówienie.
- [k]: Cholera. To co pan proponuje?
- [o]: Może pan spróbować naszej niskotłuszczowej Pizzy Sojowej. Z pewnością panu zasmakuje.
- [k]: Czemu pan sądzi, że mi to zasmakuje?
- [o]: Wypożyczał pan w zeszłym tygodniu "Sojowe przepisy kulinarne" z biblioteki, dlatego właśnie to panu zasugerowałem.
- [k]: Ok, ok. Proszę więc dwie rodzinne. Zaraz podam panu numer karty kredytowej.
- [o]: Obawiam się, że będzie pan musiał zapłacić gotówką, bo przekroczył panlimit na koncie karty kredytowej.
- [k]: No to skoczę do banku tu obok i przyniosę gotówkę zanim wasz kierowca dostarczy pizzę.
- [o]: Pańskie konto czekowe również jest już wyczerpane.
- [k]: Nieważne. Po prostu przyślijcie pizzę, mam już gotówkę gotową. Jak długoto zajmie?
- [o]: Obawiam się, że około 45 minut, gdyż mamy teraz dużo zamówień. Chyba, żejeśli chce pan jechać po gotówkę, to po drodze sam pan podjedzie po zamówienie.Jednakże wożenie pizzy motocyklem może być ryzykowne.
- [k]: Skąd u diabła pan wie, że jeżdżę na motorze ?!
- [o]: Pisze tutaj, że oczekuje się na pana z pierwszą wpłatą na samochód. Alemotocykl ma pan już spłacony.
- [k]: k.... !!!!!!!!!
- [o]: Radzę uważać co pan mówi. Ma pan już przecież kolegium za obrażenie policjanta w lipcu 2006 roku oraz wyrok za opowiedzenie nietolerancyjnego dowcipu o nekrofilach.
- [k]: (Milczenie)
- [o]: Czy chce pan coś jeszcze ?
- [k]: Tak, mam kupon na darmowe dwa litry coli.
- [o]: Przykro mi, proszę pana, ale nasz regulamin zabrania podawania coli cukrzykom........... |
| | | | |
| | | | Młoda mężatka tuli się do męża i pyta:
- Czy ty naprawdę ożeniłeś się ze mną z miłości?
- No przecież! Jesteś brzydka, głupia, biedna, więc to z pewnością miłość.
|
| | | | |
| | | | Co trzeci uczeń nie zdał próbnej matury z matematyki. No to niestety czeka ich kariera wózkowego w Biedronce, podczas gdy ich zdolniejsi koledzy będą realizować się pracując na kasie.
|
| | | | |
| | | | I oto szłam w swojej pięknej, powiewającej białej sukni. Róże wplecione w moje misternie ułożone włosy, promienny uśmiech na mej twarzy. Kiedy tak szłam wzdłuż alei, przyciągając spojrzenia wszystkich zgromadzonych, nagle wpadło mi do głowy, że może trochę za mocno się wystroiłam na zakupy w Tesco.
|
| | | | |
|
|
|
|