| | | | Stacja Orlenu, podjeżdża Toyota Land Cruiser D4D 3.0 wysiada najbardziej plastikowa "Warsiawianka" jaką można sobie wyobrazić podchodzi dyskretnie do kasy i pyta:
- Olej opałowy sprzedajecie?
Kasjer: - Nie.
W: A gdzie najbliżej?
K: (pokazuje na rozjazd) - Jakieś 12km w tamtą stronę...
W: - To my chyba tam nie dojedziemy, bo rezerwa już 50km świeci... |
| | | | |
| | | | Teatr w dużym mieście. Pracuję tam jako bileterka. Tego wieczoru odbywała się ambitna sztuka. Bilety horrendalnie drogie, przychodzili wystrojeni, dystyngowani goście.
Tuż przed rozpoczęciem spektaklu z sali wybiega zadbana, 30-letnia, dobrze ubrana kobieta [K], na nogach ma szpilki i z obłędem w oczach biegnie w moją stronę. Ja [J] lekko zaniepokojona, bo wcześniej zdarzały się różne sytuacje - zasłabnięcia itp:
[J]: W czym mogę pomóc?
Kobieta w biegu ledwo rzuca na mnie okiem i biegnie wyraźnie w stronę znajdującego się za mną baru (z alkoholem i napojami).
[K]: - Nic nic, ja tylko po nachosy.
[J, w lekkim szoku]: - Nie mamy nachosów.
Kobieta wyraźnie zrezygnowana.
[K]: - Cóż, w takim razie wezmę popcorn. |
| | | | |
| | | | Matka z kilkuletnią córką w supermarkecie. Uwagę córki przykuwa paczka prezerwatyw i naklejka pod nią z nazwą towaru i ceną.
C: - Ple-zel-wa-ty-wy... mamo, co to są plezelwatywy?
M: - Nie wiem kochanie... to nie po naszemu. |
| | | | |
| | | | Pracuje w Marino, od czasu do czasu wpada tam charakterystycznie wyglądający chłopak, wojskowo sie nosi, gogle, arafata, zawsze strasznie miły.
Akurat siedziałam w kasie, zrobiła się drobna kolejka, aż że to godziny szczytu, to ludzi nadmiar. Przerzucam towary przez czytnik i po odejściu klienta podchodzi ten chłopak, odkłada mi na czytnik żel intymny i paczkę pierniczków, za nim stał jakich mało inteligentny "skejt", który rzucił mu jakiś niewybredny tekst, nie usłyszałam dokładnie. Chłopak zmierzył go wzrokiem i zapytał mnie czy mam rękawiczki gumowe (leżały akurat obok mnie), odpowiedziałam mu że tak, rzucił mi dwuzłotówkę na czytnik i rzucił okiem na kolesia za nim.
- To niech pani koledze dorzuci rękawiczkę antykoncepcyjną dla wybranki serca... Znaczy Ręki.
Posłał mi radosny uśmiech i życzył dobrego dnia, skejcik był wybitnie czerwony, bo został wyśmiany nawet przez pijaczków stojących z winami. |
| | | | |
| | | | Swego czasu pracowałem w jednym z hipermarketów we Wrocławiu na dziale perfumeryjno-drogeryjnym. Jak co tydzień zgłosiłem się na ochronę podpisać raport i odebrać odzyskane z kradzieży przedmioty z mojego działu. Rozmawiałem jeszcze z szefem ochrony o nowych zabezpieczeniach, kiedy z monitoringu dobiegła nas salwa śmiechu. Zaglądamy o co chodzi. Odtworzenie taśmy i okazało się że sytuacja ma miejsce na perfumerii właśnie:
Normą jest niestety, że klienci niejednokrotnie używają perfum i dezodorantów żeby się "wypsikać" I nie zważają czy to tester czy produkt. I taka właśnie "klientka", starsza kobita wzięła puszkę Gilette'a, zdjęła przykrywkę, powąchała i zaczyna psikać na "klatę" Biust miała spory i szczodrze się spryskała.
I jakież było jej zdziwienie kiedy ów spraj zaczął jej na tym biuście rosnąć. Nawet nie popatrzyła a był to żel go golenia!!!
Uśmialiśmy się na tym monitoringu po pachy, a ochroniarz poszukał babeczki na sklepie co robi. Stała przy butiku z kolorówką i kasjerka, z ledwo utrzymywaną poważną miną, podawała jej papier i pomagała zetrzeć pianę. W tym momencie nawet się nie namyślając chwyciłem za telefon i dzwonię na butik, Mówię do kasjerki (a wesołe dziewczę było):
- Agnieszka, uśmiechnij się, jesteś w ukrytej kamerze!
"Biedna" klientka została jeszcze niemalże opluta, bo Agnieszka już nie wytrzymała. |
| | | | |
| | | | Do biblioteki przychodzi odpicowana Paniusia w średnim wieku.
[P]: Ja chciałam wypożyczyć "Lalkę" Sienkiewicza.
[B]ibliotekarka: O czymś takim jeszcze nie słyszałam.
[P]: Przepraszam, ale to jest podstawowa wiedza! Kto panią do pracy przyjął? Nawet moja córka wie takie rzeczy!
[B]: Jak kiedyś do mnie przyjdzie, na pewno ją rozpoznam.
Oburzona paniusia wyszła z biblioteki. Bibliotekarka spojrzała na mnie zrezygnowanym wzrokiem.
[B]: Całe szczęście, bo gdybym jej dała "Lalkę" Prusa pewnie wykłócałaby się, że dostała złą książkę.
Okazało się, że takie akcje wcale nie są rzadkością. |
| | | | |
| | | | <caki> Ty patrz, pytanie mam
<caki> zajebisicie wazne
<caki> skup sie
<bartg> ok?
<caki> jesli laska ma 19 lat i ma dziecko, to jest teens czy juz milf?;>
<bartg> to zart czy serio pytasz?
<caki> serio |
| | | | |
| | | | Poranna rozmowa w kuchni:
- Mamo! Mamo! Zrób mi śniadanie!
- To, że sypiam z twoim ojcem, nie oznacza, że masz do mnie mówić "mamo".
- To jak mam mówić?
- Tadek.
|
| | | | |
| | | | Pub, facet pyta sąsiada:
- Przepraszam, czy mogę panu postawić drinka? Taki Pan przystojny.
- Och, jak pan sympatyczny. Jest pan gejem?
- Nie, a pan?
- Też nie.
- Szkoda.
- No, szkoda.
|
| | | | |
| | | | Poszliśmy w kilka osób do znajomej, która mieszka w kawalerce w bloku. W pewnym momencie przycisnęła mnie "grubsza potrzeba". Gdy z ulgą kończyłem, to usłyszałem z korytarza "tylko nie rób kupy, bo dzisiaj nie ma wody na całym osiedlu!" |
| | | | |
|
|
|
|