|
|
|
|
| | | | Drogie Panie, jeśli facet robi pauzę w grze tylko po to, żeby Wam odpisać na SMSa, weźcie z nim ślub i to jak najszybciej.
|
| | | | |
| | | | Jeśli na pakernię wchodzi niepozorna osoba, jednym ruchem wyciąga z atlasu kolesia i mimo protestów całej obecnej tam ekipy kroi go z 400 złotych - to musi to być żona.
|
| | | | |
| | | | Patrzę, po ulicy biegnie Murzyn w butach Nike i niesie wielki telewizor.
Pomyślałem: "Wygląda jak mój..." po czym przypomniałem sobie, że mój nosi Adidasy.
|
| | | | |
| | | | Moja mama nic mi nie mówiła o seksie poza tym, że facet leży na górze. Z żoną trzy lata przespaliśmy na łóżku piętrowym...
|
| | | | |
| | | | Na WikiLeaks podano, że 9 stycznia na terytorium Polski odbyły się masowe ćwiczenia FSB, Mossadu, Specnazu, MI6 i CIA. Agenci zostali zrzuceni w losowo wybranych miejscach miasta. W wyznaczonym czasie mieli zameldować się w ambasadach z kompletem złotówek i bez serduszek.
|
| | | | |
| | | | Pracownik skarbówki, wybierając się na bal kostiumowy z żoną, przebrał się za wampira: czarna peleryna, sztuczne kły, ślady krwi na twarzy. Gdy weszli, gospodarz zapytał:
- Co, prosto z roboty?
|
| | | | |
| | | | Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej. Między 18 a 40 rokiem życia. |
| | | | |
| | | | Centrum Warszawy, okolice Hożej, stara kamienica. Pierwsze piętro. Biuro. Dział sprzedaży. Trzynastu pracowników przestawia biurka i szafy. Segregatory i faxy.
Przy drzwiach stoi starowinka-sprzątaczka i ze zgrozą patrzy na bałagan.
- Kurteczka, dopiero co posprzątałam, a te nieroby brudzą... - mruczy.
Po dłużej chwili sprzątaczka nie wytrzymuje i pyta:
- Dzieci, a co wy tu robicie? Wyprowadzacie się?
- Nie, babciu - odpowiada jeden z handlowców. - Ustawiamy meble według zasad feng-shui. Dzięki temu sprzedaż nam się poprawi i szefowie będą zadowoleni.
- Ej, dzieci, dzieci, to nie tak, mówię wam... Ja tu od przedwojnia sprzątam. Wtedy był tu burdel. Jak interes zaczynał szwankować, to właściciele nie przestawiali mebli, ale szybko k*rwy wymieniali. |
| | | | |
| | | | W czasie deszczu idzie babcia ze zmokniętym pekińczykiem. Idzie pijak, patrzy tak raz na babcię, raz na tego zmokniętego pekińczyka i mówi:
- Jaaa... ja nie chcę nic mówić, ale cipa pani wypadła...
|
| | | | |
| | | | On do niej w klubie:
[on] Co robisz dziś wieczorem?
[ona] Komu?
|
| | | | |
|
|
|
|
|
|
@ 2001,2012 :: prawa należne pozostają
u autorów :: właścicielem strony jest XO.pl
|
|
|