Pan doktor narysował na tablicy przekładnię wyraźnie zaznaczając, że w jej skład wchodzą 4 koła. Pokazuje kolejno na każde i liczy:
- Jeden, raz, dwa, trzy. Jeden, raz, dwa, trzy...
Coś przestało mu pasować, więc wytarł rysunek i narysował od nowa. Liczy:
- Jeden, raz, dwa, trzy. Jeden, raz, dwa, trzy...
Na auli wszyscy się patrzą na siebie i powstrzymują od śmiechu, a pan doktor wyraźnie się zmieszał i zastanawia, jakim cudem trzy, skoro wie, że narysował cztery. I znowu:
- Jeden, raz, dwa, trzy. Jeden, raz, dwa, trzy...
W pewnym momencie znów sięgnął po gąbkę i po chwili całkiem zmienił temat. |