| | | | Poddenerwowany Klient - Proszę pana, dane z jednego komputera nam wyciekły!
[konsultant] - Witam. Z jakiej firmy pan dzwoni?
[klient] - Z firmy xyz, wie pan, zajmujemy się księgowością i kadrami i dane nam wyciekły!
[konsultant] - Dobrze, już sprawdzam. Proszę mi powiedzieć skąd to przypuszczenie, że państwa dane zostały skradzione?
[klient] - Prezes mi powiedział.
[konsultant] - A skąd u prezesa pojawiły się takie przypuszczenia?
[klient] - No bo ma te dane na pendrive!
[konsultant] - Pan prezes xyz posiada uprawnienia kadry zarządzającej i jego konto pozwala na eksport danych.
[klient] - Aha. (chwila ciszy). Prezes mówi, że zgubił pendrive w samolocie i że ma w d***e takie zabezpieczenia które pozwalają mu gubić dane. Do widzenia...
|
| | | | |
| | | | Dzisiaj stoję w salonie pewnej sieci komórkowej, oglądam różne telefony. Obok sprzedawca prezentuje różne modele wybrednemu klientowi (ok. 35 lat). Gość jest wybredny, cały czas wybrzydza. Sprzedawca już zrezygnowany, pokazuje kolejny telefon.
K: - A co ten telefon ma?
S (zirytowany już): - Panie, takie bajery zajebiste, że jak ludzie zobaczą pana z takim telefonem to...
K: - ...Chuj ich strzeli z zazdrości?
S: - Dokładnie!
K: - To dawaj pan ten telefon, kupuję! |
| | | | |
| | | | Sytuacja typowa: Klient składa reklamację, awanturując się, że dostał celowo uszkodzony towar. Ze spokojem staram się wytłumaczyć jakie są procedury i staram się uspokoić nerwowego Klienta:
[J]: - Proszę nie krzyczeć, jesteśmy przecież inteligentnymi ludźmi....
[K] - To chyba ku*wa pan, bo ja to na pewno nie!!!
Klient dopiero po chwili się zorientował, że nie warto było przerywać i jaką głupotę walnął, zabrał towar i już nie wrócił. |
| | | | |
| | | | Wchodzę do gabinetu sąsiedniego i widzę jak koleżanka prawie płacze ze śmiechu. Pytam się co ją tak rozbawiło, a ona zaczęła mi opowiadać rozmowę telefoniczną, której była uczestniczką przed chwilą.
[r]ozmówczyni mówiła bardzo spokojnym, lekko przyciszonym głosem...
[k]- Dzień dobry. Przychodnia dla zwierząt, w czym mogę pomóc?
[r]- Dzień dobry. Czy mogę rozmawiać z właścicielem?
[k]- Wie pani, to jest spółka, jest trzech właścicieli. W jakiej sprawie pani dzwoni, to postaram się przekierować do odpowiedniej osoby.
[r]- Po prostu chcę rozmawiać z właścicielem.
[k]- Słucham uprzejmie.
[r]- Pani jest właścicielem.
[k]- Tak.
[r]- Ja państwa numer telefonu znalazłam na stronie internetowej, gdzie były bardzo dobre opinie o państwa przychodni i w związku z tym mam pytanie, czy nie byłaby pani zainteresowana sporządzeniem testamentu?
|
| | | | |
| | | | Kolega miał bardzo ciężki dzień. Z samego rana opie**ol od szefa, potem masa telefonów, niepozałatwiane sprawy, ciche dni z małżonką...
Wyjechał z pracy, gdy nagle z ciężarówki załadowanej jakimś żelastwem spada kawał rury, o włos od maski samochodu. Wyskakuje z auta i dawaj wydzierać się kolesiowi w twarz:
- Ku*wa, panie! Jak pan wozisz te rupiecie!? A jakby mi na maskę spadło? Jakby mi szybę przebiło!? itd.
Koleś z kamienną twarzą nachyla się i mówi do kumpla:
- Śmierdzisz cebulą...
|
| | | | |
| | | | TVN24, wiadomość o ukaraniu Jerzego Dudka i 4 innych piłkarzy Realu Madryt:
- ...Piłkarze i trener Mourinho zostali oskarżeni o przekazywanie niesportowych informacji podczas meczu za pośrednictwem min Jerzego Dudka...
Po skończonym materiale, prezenterka dostała ataku śmiechu:
- ...przepraszam państwa, zapomniałam sobie kropki dopisać. Za pośrednictwem MIĘDZY INNYMI Jerzego Dudka, nie jego min!
(prezenter)
- No, miny bramkarza niosą wiele ważnych informacji!
|
| | | | |
| | | | Jadę sobie trolejbusem i obserwuję następującą scenę: na przystanku trolejbus zatrzymuje się, otwierają się drzwi. Wsiada jakaś babuleńka, przed wejściem za nią staje jakiś facet i pyta jej:
- Przepraszam, dojadę tym trolejbusem do centralnego rynku?
- Nie.
Drzwi zamykają się, trolejbus rusza, babuleńka siada i mruczy pod nosem:
- Za to ja dojadę...
|
| | | | |
| | | | <maciek> Boże, nie rozumiem kobiet
<maciek> Koleżanka ostatnio zapytała czy auta mają z dwóch stron taką samą rejestrację
|
| | | | |
| | | | <Eldim> Ma ktoś może prostownik pożyczyć?
<Kaśka> To się prostownica nazywa
<Eldim> ...... |
| | | | |
| | | | Do kasy podchodzi kobieta z małą córeczką (ok. 4 latka). Dziewczynka urządza histerię na cały sklep. Piszczy, tupie nogami i tak się drze, że nie da się wytrzymać. Ciągle słychać:
- Mamo ja chcę lalkę!!!Kup mi lalkę!!! KUP MI LALKĘ!!!!!!! (krzyczy tak z 5 minut)
Wszyscy zatykają uszy, klienci uciekają z kolejki. Wrzask jest tak okropny, że kasjerki zaczynają masować skronie, każdego zaczyna boleć głowa. Kasjerka która obsługiwała kobietę jest blada jak ściana, myli się co chwila z nerwów ale trzyma się dzielnie. Mała piszczy bez chwili przerwy, matka ją ignoruje i jakby nigdy nic spokojnie i powoli pakuje zakupy. W pewnym momencie kobieta nie wytrzymała i chciała dać córce klapsa w pupę, lecz jakaś kobieta ją powstrzymała i zbeształa oburzona:
- No co pani robi?! Dzieci bić nie wolno! Kto to widział żeby dzieci bić! Ja to gdzieś zgłoszę! Widocznie dziecko na oczy zabawek nie widziało skoro tak pragnie dostać tę lalkę!
Matka nic nie odpowiedziała, odsunęła się dalej od kasy i kontynuuje pakowanie zakupów. Dziewczynka już zachrypła ale ciągle urządza histerię i krzyczy jeszcze głośniej. W końcu zaczyna okładać matkę pięściami. Zobaczyły to klientki które właśnie weszły do sklepu:
- Boże kochany! Co za mała diablica! Co za krzyki! Niech ją pani uciszy bo oszaleć można! - klientka zakryła uszy i aż się skuliła.
Matka dziecka spojrzała na nią i mówi spokojnym głosem:
- No przecież mamy bezstresowe wychowanie. Co na nią krzyknę, to jakaś miła sąsiadeczka grozi mi policją. Za klapsa byście mnie ukamienowali na miejscu.. Skoro nie mogę jej wychować po swojemu, to teraz się męczcie... |
| | | | |
|
|
|
|