| | | | Poczekalnia w przychodni. Przyszłam ok.11:20, wizytę miałam umówioną na 11:30. Przed gabinetem siedzi ok.7-8 starszych kobiet. Ja:
- Przepraszam, panie wszystkie do dr X?
Babcie zgodnym chórkiem:
- Tak!
Czekam sobie więc spokojnie na moją kolej, ale zrobiła się 11:45, a przede mną nadal 6 osób. Po wyjściu pacjentki, jedna z babć wstaje i chce wchodzić, pytam więc:
- Przepraszam, na którą ma pani wizytę wyznaczoną?
- Teraz ja wchodzę!
- Ale na którą ma pani wizytę umówioną?
- To nieważne, ja tu od 9 siedzę!
Lekarka słysząc zamieszanie, wyszła z gabinetu i zapytała babkę o nazwisko, ta podała, na co lekarka zszokowana:
- Przecież pani jest na 15 umówiona!
- Ale ja tu od 9 już siedzę!
- No, ale czemu, przecież przy rejestracji podano pani godzinę wizyty?!
- Ale przecież musiałam sobie kolejkę zająć! |
| | | | |
| | | | Pracuje na dziale AGD. Jakieś trzy tygodnie temu zauważyłem starsze małżeństwo, które z zainteresowaniem oglądali sprzęt .
Podszedłem zatem przywitałem się i zapytałem czy mogę w czymś doradzić :
[J] - ja [K]- klienci
[K] Poszukujemy pralki, chcemy aby miała duże obroty, duży załadunek , zużywały mało prądu i wody oraz, żeby miała funkcje ułatwiającą prasowanie i program do usuwania sierści ponieważ mamy dwa psy...
[J] Rozumiem ale...
Małżeństwo przerwało mi w pół słowa.
[K] I oczywiście ma być niedroga, czy ta pralka, którą oglądamy, spełnia nasze wymagania, bo cena jest przystępna?
[J] Niestety ten sprzęt jak najbardziej jest energooszczędny i zużywa mało wody, aczkolwiek pozostałych funkcji, na których państwu zależy ten sprzęt nie posiada, dodam więcej, ten sprzęt raczej nie wypierze państwa rzeczy.
[K] A dlaczego, przecież ma dużo programów?
[J] A dlatego moi państwo, że to jest zmywarka, pralki mamy w następnym rzędzie.
|
| | | | |
| | | | Przyszedł do mnie starszy pan, prosząc o kartę zdrapkę. Zapytałam, do jakiej sieci, a on na to, że do nokii. I na potwierdzenie tego wyciągnął rozładowaną komórkę. Wytłumaczyłam, a przynajmniej starałam się wytłumaczyć, że Nokia to marka telefonu, a nie operator. Uznał, że się ze mną nie dogada. Akurat jak odchodził od okienka to przyszła po niego córka (na oko 28 lat):
Córka: - Kupiłeś?
Staruszek: - Nie, bo mi powiedziała, że nie ma zdrapek do mojego telefonu...
Córka: - Ale pokazałeś jej, że do Nokii?
Staruszek: - Jasne że pokazałem, ale ona mi coś zaczęła opowiadać o jakiś sieciach i sobie poszedłem.
Córka: - Głupia jakaś! |
| | | | |
| | | | Pracuję w hurtowni motoryzacyjnej. Klientów w towar zaopatrujemy dowożąc im go flotą o określonych godzinach, jednak działamy też jako sklep, gdzie klient może przyjść i kupić lub po prostu osobiście odebrać zamówiony wcześniej towar. Tego dnia akurat wypadła moja zmiana, na dziale wydawana towaru klientom. Od rana młyn, nie ma czasu zjeść czy wyjść do ubikacji.
Wreszcie po jakichś 3 czy 4 godzinach zrobiło się trochę spokojniej, więc postanowiłem, że może w końcu coś zjem. Aby było szybko i na ciepło zrobiłem sobie w miseczce zupkę chińską.
Siadłem przy biurku i zaczynam jeść. Udało mi się zjeść może ze 2-3 łyżki, kiedy wszedł klient.
Podszedł do biurka, wskazał na miskę z zupą i pyta:
- Co to ma być?!
Ja tradycyjne "dzień dobry", po czym wyjaśniłem, że mam przerwę śniadaniową bo jestem straszliwie głodny.
Oczywiście miałem go obsłużyć, jednak zanim zdążyłem spytać co chce odebrać, ten chwycił moją miskę i podszedł z nią do śmietniczki stojącej przy ścianie, po drugiej stronie pomieszczenia. Gdy już tam był, otworzył śmietniczkę i miska wraz z zawartością wylądowała w środku.
Następnie podszedł do biurka i mega-spokojnym głosem wyjaśnił:
- Pańska przerwa śniadaniowa właśnie się zakończyła.
Po czym szeroko się uśmiechnął i jak gdyby nigdy nic:
- Dzień dobry! Nr. klienta XXXX. Chciałem odebrać zamówiony towar, bo byłem akurat w okolicy, więc po co waszego kierowcę fatygować... |
| | | | |
| | | | Pracuje na stacji benzynowej. Podjeżdża klient dość drogim modelem BMW, tankuje za 20,03zł i podjeżdża do okienka.
[J] - Dzień dobry, 20 złotych.
[K] - Ten dystrybutor jest zepsuty!
[J] - Nie bardzo rozumiem. Skoro Pan zatankował, to chyba nie jest?
[K] - Powietrze chyba zatankowałem! Specjalnie spojrzałem na licznik przed i po - jak leżał tak leży!
[J] - To może licznik jest zepsuty?
[K] - Zepsuty?! Widzisz co to za samochód jest?!
[J] - To może za mało pan zatankował? Może jakby pan zatankował za 40 złotych, to by podskoczył. Tak czy siak 20 złotych się należy.
Rzucił ze wzgardą wymięte 20zł prychając.
[J] - Chce Pan paragon?
[K] - Nie chcę!
Pojechał. Wrócił 15 minut później z diabelską miną jakby właśnie złożył pozew w sądzie.
[K] - Daj mi jednak ten paragon.
[J] - Przykro mi, już wyrzuciłem.
[K] - Byłem na innej stacji, zatankowałem i licznik od razu podskoczył!
[J] - No przecież mówiłem, że za mało pan zatankował.
[K] - Tam też zatankowałem za 20!
[J] - Czyli razem za 40...
Popatrzył na mnie. Pomilczał. Prychnął i pojechał. |
| | | | |
| | | | Autentyczna historia z jednego z hipermarketów.
Promocja na winogrona, pracownice uwijają się dokładając kolejne skrzynki. Wokoło kilkanaście osób, oglądają, pakują do woreczków, niektórzy urywają pojedyncze owoce i zjadając sprawdzają smak.
Zauważam jednak, że jedna z klientek zjada już drugą kiść. Nic to, mam nerwy ze stali więc obserwuję dalej i cierpliwie czekam aż kobieta spakuje owoce i podejdzie do mnie je zważyć. Jednakże pani jakby nigdy nic, przeżuwając resztkę winogron oddala się w niewiadomym kierunku! Tego było mi za wiele, wiec grzecznie zwracam klientce uwagę:
- Przepraszam panią, czy zamierza pani kupić winogrona? Zjadła pani dość sporo, a my jesteśmy rozliczani ze strat.
Klientka: (oburzona-prawie krzycząc) - A co cię to obchodzi? Z twojego żrę? |
| | | | |
| | | | Siedzę u okulisty i zarazem lekarza medycyny pracy. Wpada do gabinetu bez pukania [b]abeczka z reklamacją okularów, na które receptę jej wypisał po badaniu wzroku i drze się od progu:
[b] - Pan mi wyrobił złe okulary!
[o] - Jak to złe? Źle pani w nich widzi?
[b] - Dobrze widzę proszę pana, ale mówiłam, że to mają być okulary do prowadzenia samochodu!
Lekarz mnie przeprosił na chwilę, wziął te jej okulary, wziął receptę, sprawdził wszystko no i się zgadza - idealnie zrobione tak jak miały być.
[b] - Te okulary są proszę pana z anty-refleksem!
Dziwne spojrzenie lekarza na mnie, bo babka stwierdza fakt, nic nowego nie wnosi, okulary z anty-refleksem - super sprawa w dzisiejszych czasach, ja się nie znam, lekarz tak, ale obaj jesteśmy zdziwieni o co jej chodzi?
[b] - Przecież każdy wie, że do prowadzenia samochodu nie mogą być z anty-refleksem, bo kierowcy refleks jest bardzo potrzebny proszę pana!
Obaj zdębielismy. |
| | | | |
| | | | Dzisiaj poszedłem na randkę w ciemno. Mieliśmy się spotkać przed parkiem. Myślałem, że jestem pierwszy, więc wysłałem jej SMS-a: "Jestem przed parkiem, siedzę na ławce koło takiego grubego paszczura". Usłyszałem sygnał. To ONA była "grubym paszczurem". |
| | | | |
| | | | Z pamiętnika pechowych terrorystów:
Poniedziałek
Porwaliśmy samolot na lotnisku w Moskwie, pasażerowie jako zakładnicy. Żądamy miliona dolarów i lotu do Meksyku.
Wtorek.
Czekamy na reakcję władz. Napiliśmy się z pilotami. Pasażerowie wyciągnęli zapasy. Napiliśmy się z pasażerami. Piloci napili się z pasażerami.
Środa
Przyjechał mediator. Przywiózł wódkę. Napiliśmy się z mediatorem, pilotami i pasażerami. Mediator prosił, żebyśmy wypuścili połowę pasażerów. Wypuściliśmy, a co tam.
Czwartek
Pasażerowie wrócili z zapasami wódki. Balanga do rana. Wypuściliśmy drugą połowę pasażerów i pilotów.
Piątek
Druga połowa pasażerów i piloci wrócili z gorzałą. Przyprowadzili masę znajomych. Impreza do rana.
Sobota
Do samolotu wpadł SpecNaz. Z wódką. Balanga do poniedziałku.
Poniedziałek
Do samolotu pakują się coraz to nowi ludzie z gorzałą. Jest milicja, są desantowcy, strażacy, nawet jacyś marynarze.
Wtorek
Nie mamy sił.
Chcemy się poddać i uwolnić samolot. SpecNaz się nie zgadza. Do pilotów przyleciała na imprezę rodzina z Władywostoku. Z wódką.
Środa
Pertraktujemy. Pasażerowie zgadzają się nas wypuścić, jeśli załatwimy wódkę... |
| | | | |
| | | | Czasem kiedy jesteś smutny, nikt nie widzi twojego żalu...
Czasem kiedy płaczesz, nikt nie dostrzega twoich łez...
Czasem kiedy jesteś szczęśliwy, nikt nie dostrzega twojego uśmiechu...
Ale weź tylko puść bąka...
|
| | | | |
|
|
|
|